nic

Niewiem co robić. Mam pustkę w głowie.
Prawda jest taka ze co nie wymyślę wiem tylko jedno – nic, kompletnie nic nie mogę zrobić.

Wszystko mi się rozsypało.

Najpierw wiadomość o nowotworze, który w końcu okazało się, że nie jest rakiem – aczkolwiek rokowania mialam bardzo słabe. Zmaganie się z bólem, z myślami, że to już koniec.. Ale wygrałam, nie dałam się bo wiedziałam, że mam Ciebie. Że warto się nie poddawać.

Potem praca, myśl ile z siebie daję, jak bardzo się staram, a mimo to przeczucie ze jestem niedoceniana i że stracę tą pracę, mimo iż tak ją lubiłam. I stało się. Umowa nieprzedłużona i tak siedzę na bezrobociu juz ponad 2 tygodnie. Ale mówiłeś  „Jak stracisz pracę to przecież ja Cię wesprę”.

Aż w końcu to, to czego się nie spodziewałam, przeczuwałam, ale myślalam ze to tylko moje urojenia – kto jak kto ale ty niemógłbyś tego zrobić. Oddaliłeś się ode mnie i z każdym dniem odsuwałeś się coraz bardziej. Moje myśli że nigdy Cię niema, i wiem ze zajmujesz w tym czasie się z kimś innym. I byłam szczera, pytałam co się dzieje, to ty tylko się wściekałeś, robiłeś mi najgorsze awantury i sprawiałeś że czułam się jak podczłowiek. Traktowałam Cię jak jajko, starałam się zrobić wszystko aby było dobrze. Ale ty nie chciałeś. Miałeś w głowie kogoś innego. Już wolałeś ją, nawet jeśli to tylko znajomość przez internet.

Marzyłam o momencie w ktorym w końcu Cię zobaczę, nie mogłam się doczekać Ciebie. Tak bardzo Cię kocham. Tak bardzo za tobą tęskniłam. Tak bardzo nie mogłam się doczekać „dnia zero”. To miała być ostatnia prosta. Moje myśli jak stałam wtedy te 2 godziny na lotnisku i Cię wypatrywałam, cała w nerwach, że może jednak Cię nie zobaczę. Ale w końcu minąłeś próg terminalu. W końcu byłeś. Płakałam, nie potrafiłam powstrzymać łez, tak bardzo się cieszyłam. Chciałam pokazać Ci tak wiele, ale nie zdążyłam, bo zaraz szłam do szpitala. A potem wszystko się już sypało. Codzinnie siedziałam sama, patrząc w ścianę zastanawiałam się czemu mnie tak nienawidzisz. Tak bardzo się starałam. Cały czas obarczałeś mnie wina za wszystko, za każde drobne niepowodzenie. Byłam twoim workiem treningowym. Ciągle płakałam. Tłumaczyłam to sobie tym, ze przechodzisz przez szok kulturowy, powoli chciałam Cię oswajać ze wszystkim, ale ty nie chciałeś. Nie chciałeś nic odemnie. Przed przyjazdem mówiłeś mi jak bardzo mnie kochasz,i jak nie możesz się doczekać moich obiadów, spędzania ze mną czasu. A jak już tu byłeś brzydziłeś się wszystkim co dla Ciebie robiłam. Wolałeś usiąść do kompa i opowiadać jej jakim jestem „potworem”, jaka zła jestem że tak się staram i tak o Ciebie dbam. Że taka krzywdę Ci tym wyrządzam. Mimo iż nawet w grudniu, nawet w kwietniu, mówiłeś mi że mnie kochasz…

[2016-12-25 23:42:51] A: Kochasz mnie..?
[2016-12-25 23:43:31] T: kocham
[2016-12-25 23:47:49] A: Naprawdę?
[2016-12-25 23:48:14] T: oh <:c
[2016-12-25 23:48:18] T: naprawde kocham

„ok, porpostu mnie posłuchaj w takim razie – bardzo mocno cie kocham, i chce z tobą żyć, i chce z tobą żyć w dostatku i chcę wygrać w życiu”

„hug, kocham cie slonto”

To wszystko to były kłamstwa? przecież jak mówiłeś, że mnie kochasz, to juz do niej pisałeś „kotku”. Jak mówiłeś,że niemasz czasu, bo pracujesz – w tym czasie rozmawiałeś z nią. Bawiłeś się z nią. Flirtowałeś z nią. Kiedy ja siedziałam i płakałam, sama, w salonie. Nic się nie starałeś, zbywałeś mnie, okłamywałeś że to tylko koleżanka. Że masz dużo pracy. Nie chciałeś spędzać ze mną czasu, ani okazywać mi czegokolwiek. Nie rozumiem, czemu chcesz wyjebać to 11 lat, czemu nawet nie chcesz sprobowac tego naprawić. Przecież mieliśmy tyle planów, tyle nas łączyło, tyle razem przeżyliśmy i tyle na ciebie czekałam…

„Ja cię już nie kocham.”

Tłumaczysz mi że to nie o nią chodzi, że to chodzi o coś innego.  Że potrzebujesz czasu dla siebie. A może potrzebujesz czasu by mnie wyjebać ze swojego zycia? Doszczętnie się mnie pozbyć? Przecież gdyby w ogóle nie chodziło o nią, nie byłoby dla ciebie problemem zerwać z nią kontakt prawda? A jakoś nie potrafisz. Kiedy mnie od siebie odsuwasz z każdym dniem – do niej z kazdym dniem sie zblizasz, i zaciśniasz relacje. I robisz to świadomie. Mnie juz niema – dla ciebie liczy się już tylko ona…

Niewiem, co mam myśleć. Nawprawdę nie wiem co. To wszystko tak boli.. Co ty masz w głowie? Czego właściwie chcesz? Co właściwie myślisz?

Mam wrażenie, że znowu, po raz kolejny przestałam być potrzebna. Pojechać, zawieść, załatwić, ogarnać. Nie było kasy – ja ją ogarniałam, po coś trzeba było pojechac autem – pojechałam, czegoś brakowało – robiłam by nie brakowało. A jak juz to wszystko zrobione to juz nie jestem potrzebna. Jak już wstałeś na własne nogi, to się mnie pozbyłeś. Można mnie wywalić do kosza, jak śmiecia. Jestem tylko wtedy kiedy czegoś potrzeba, niemam racji? A kiedy to ja zaczynam czegoś potrzebować, to uh, hm, sory, narazie. I w efekcie została sama. Bez pieniędzy, bez pracy, w pustym mieszkaniu, bez siły do życia. Sama. Wydymana. Znowu…

Moje serce rozsypało się na miliony kawałków, w mojej głowie jest próżnia. Moja dusza juz dawno ulotniła się. Pozostała pusta skorupa. Nie chcę już nic…

Kocham Cię. Nie rozumiem nic. Jestem w próżni.
Światełko w tunelu, które mnie prowadziło, i które trzymało mnie przy tym wszystkim, zgasło. Teraz tkwię w całkowitej ciemności. Nic już nie widzę.

A ty skutecznie, małymi krokami, pozbywasz sie mnie ze swojej głowy.

„Jesteś paliwem dla mojego życia, moim słońcem. Ty jesteś celem w moim życiu, nic innego. Nic bez ciebie nie ma wartości ani znaczenia.”

 

Proszę, powiedz mi, że jest innaczej…Ze to wszystko to tylko kolejny zły sen… Nie potrafię tego przeżyć. Za bardzo Cię kocham i zbyt wiele dla mnie znaczysz. Niemoge przeżyć tego, ze traktujesz mnie jakbyśmy byli sobie totalnie obcy…

A ja nie potrafie zapomnieć… Przestać cię kochać… mimo iż tak bardzo mnie skrzywdziłeś…

 

 

„Keep busy living or keep busy dying”

jestem…

… nikim. absolutnym zerem.
zero zasługuje tylko na zero.

traktujesz mnie jak kogoś obcego. unikasz mnie. najlepiej jakbym znikneła…

 

„Aniu, zaufaj mi.”

 

ja chce mojego t…

tego który mnie opatulał, przytulał, skubał brewki, drapciał po główce

który ogladał ze mna paputki, który był ze mna na najlepszych wakacjach mojego zycia.
to mialy być pierwsze najlepsze wakacje, i kazde kolejne mialy byc jeszcze lepsze…

nie zastępuj mnie… tego nieda się nikim zastąpić… przeciez oboje tyle na to czekalismy, i tak sie cieszylismy ze w koncu nadszedł dzien zero.
to miała być ostatnia prosta….

tak bardzo cie kocham, i tak bardzo nie chce cie stracić….jestem twoim słontem, pamiętasz?

 

Czemu to robisz….czemu NAM to robisz…

 

„Za niczym nigdy tak nie tęskniłem jak dzisiaj za tobą i niczego nidy tak żałowałem jak tego jak z tobą wczoraj rozmawiałem…może poza wyjazdem tutaj. Cały dzień chce mi się płakać, na dodatek dzisiaj doszedł twój list i gdy przeczytałem te wszystkie miłe słowa w porownaniu co wczoraj mowilem poczółem taki straszny żal jak chyba nigdy. Strasznie za tobą tęsknię, wręcz do szaleństwa, przez to mam ostatnie takie wybuchy roznorodnych nastrojów, jednak wiem że wobec tego jak cie ostatnio traktowałem nie ma żadnego wytłumaczenia. Daruje sobie gadaniny o tym że zasługujesz na kogoś lepszego niż ja, zamiast tego powiem że bez ciebie nie potrafiłbym oddychać, ani patrzeć, ani chodzić. Gdy jesteś tak niewyobrażalnie daleko, nie potrafie myśleć ani się na czym kolwiek skupić. Jesteś paliwem dla mojego życia, moim słońcem. Ty jesteś celem w moim życiu, nic innego. Nic bez ciebie nie ma wartości ani znaczenia. Przepraszam za to wszystko złe. Hug <3 poprostu nie potrafie sie pogodzić z tym, że nie moge stanąć na przeciw ciebie i spojrzeć w oczy…”

 

wszystko miało być dobrze…

Juz wiem czemu tak sie czułam. Czemu zostałam odepchnięta. I jak wtedy to się zaczeło, tak trwało praktycznie do teraz, nieważne ile się nie starałam.

Nie miałam pojęcia, puki sama się nie dowiedziałam przez wlasna interwencję.

Teraz jest pustka. Przydarzyło mi się to, o czym nie sądziłam, że kiedykolwiek mnie spotka. A jednak. Te wszystkie lata tęsknoty, czekania, cierpienia. Te wszystkie ekscytacje, ciepło, miłość, wspomnienia. Wszystko spadło na podłogę i roztrzaskało się w drobny mak. Kompletnie niewiem co się dzieje i co robić. Otacza mnie próżnia.

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja dalej kocham. I nie wyobrazam sobie nikogo innego w tym miejscu.

 

„kocham cie slonto
ciezko w to uwierzyc, nie?
ze moje czekanie na obywatelstwo dobiega konca
czad (:”

 

.

Ten moment kiedy serce próbuje wyskoczyć ci z klatki piersiowej i nie potrafisz funkcjonowac, bo coś na co tyle czekałeś, o co tyle walczyłeś, i na co tyle pracowałeś nagle … no wlasnie.

Nic nie wiesz. Ale nagle zostajesz odcięty. Odepchnięty i zawieszony.

Nie możesz spać, nie możesz myśleć normalnie. Twoją głowe naparza tysiąc katastroficznych mysli na raz, nie potrafisz okiełznać żadnego zachowania, bo nie masz pojęcia co się właśnie dzieje. Po prostu nagle został postawiony przed tobą mur, tak gruby i tak przytłaczający. Nic nie możesz zrobić. Szukasz mieszkania, planujesz jak będzie cudownie, i trach. Blokada. Bez powodu. Nagle czujesz ze wszystko się wali, i nie potrafisz powstrzymać się od ataków histerii. Nie wiesz co się dzieje tak naprawdę. Nic niewiesz. Ale wszystko sie wali. Czujesz jakby ktoś odrabał ci noge i jakbyś właśnie wykrwawiał się powoli, w konwulsjach.

Nic niewiesz. Zero. Zawieszenie. A wielki mur przygniata cie z każdą chwilą coraz bardziej.

hej

Dawno mnie nie było, prawda? Całe wieki.. Ale powracałam wiele razy do tego bloga, z myślą aby kontynuować. Dość szybko się jednak poddawałam, bo nie wiedziałam czy jest sens, a fakt ze niemogłam się zalogować do serwisu dodatkowo mnie demotywował. Ale… w końcu się udało. Wiec nie byłoby fer, gdybym to tak zostawiła, patrzac na to ile kiedyś ten blog dla mnie znaczył.

Przez te wszystkie lata nauczyłam się wielu rzeczy, wiele rzeczy przeżyłam i przecierpiałam, ale także z wielu się śmiałam i na nic bym ich nie zamieniła. Przeżyłam przeprowadzkę na drugi koniec Polski, byłam w Australii i na Fiji, ciągle szukając swojego miejsca. Kto wie gdzie dalej mnie poniesie?

Prawda taka, że niewiem czy ktokolwiek w ogóle tu zajrzy/zagląda ;)  Jeśli tak to dziekuję. Może to próbuje mnie tu znowu przywrócić?

mmm

 

mmmmmmonday

  


April 02, 2012


chuj kurwa dupa cipa.

niewiem sama czego chce, co mysle, co robie, czuje sie jak ciezki imbecyl. to wszysko mnie tak cholernie meczy, wykańcza ze chcialabym miec to juz za sobą. mieć czy być? odwieczne pytanie, nigdy kurwa nie poznam odpowiedzi. mam cos ale nie „jestem”, a znowóż jak „jestem” to nie mam nic. mam dosyc odwiecznej wojny, poczucia winy, dylematów i strachu w mojej glowie. sama juz niewiem co ze sobą zrobić, mam wrazenie ze to wszystko mnie przerasta, nie potrafie sobie nic poukładać.

mmm

ffffffffffffffffffriday

March 02, 2012

czego ty sie kurwa spodziewasz. ze ktos bedzie cie szanował? liczył się z twoim zdaniem? chyba wystarczająco długo traktowano cie jak szmate by to sie nagle zmieniło, prawda? cale zycie dawalas sie tak traktować, teraz nikt nie potrafi traktować cię innaczej. nie licza sie twoje uczucia, twoje slowa, twoje mysli ani twoje czyny. ty jestes winna wszystkiemu. przepraszaj za wszystko co robisz. przepraszaj za swoje uczucia. przepraszaj za to ze jestes. nie masz prawa byc zla ani smutna. niemasz. wszystko co robisz tak naprawde jest jednym wielkim gównem, a kazda twoja negatywna emocja jaka z ciebie wychodzi jest obelga dla swiata, i przepraszaj za to, nie protestuj.
sama sobie to zgotowałaś.

smutno ci? cos cie rozzloscilo? ktos cie zranil? A CHUJ KOGOKOLWIEK TO OBCHODZI, lepiej ich przepros za to bo jak śmiesz kalac ich swoimi negatywnymi emocjami, tobie sie nic nie nalezy, juz zapomnialas? spierdalaj spowrotem w kąt albo pod koc, rycz, i tak nikogo to nie obchodzi, ale w zadnym wypadku nie mow ze placzesz, bo znowu bedziesz musiala przepraszac.’

źle ci? to sie kurwa potnij, powieś, bylebyś nie zawracałą nikomu dupy, bo NIKOGO to nie interesuje.