bvnvb

Wednesday
  November 16, 2004

:(
Jestem głupia wiem. Czuje sie samotna. Obojętna wszystkim, sama. Ja nie chce sie narzucac. Naprawde. Bardzo tego nie lubie. Skoro mnie nie chca, nie bede im „sie wmuszac”. Naprawde. Mialam swietne urodizny, liczac te z zeszlego roku to byly to 2 z tych leprzych. Bawilam sie siwtenie. Ale nastepnego dnia juz zlapalam dola. Nie pwoiem dla czego, bo i tak co ja was obchodze. Nie bede wam naruzcac moich bzdetnych problemow…. Cash pociesza, rpawi kazania, Hiotmi – żem chora psychicznie i musze sie przespac, reszta albo ne wie, albo sie smuci i zapewnia mnei ze sie myle. Mam powoli dosyc życia… Szczerze mowiac cala radosc, ktora byla we mnie, gdy tylko myslalam o wycieczce znikla. Nawet zaczynam tak tracic na nia ochote, ze moze nie pojade. Bo co ja bede tam robic? siedziec na lozku w pokoju, lub w salonie, w kącie i rysowac……..

dsfsfd

9.11.2004

Moje 15-te urodziny *^^*. Dziekuje wszystkim wam, którzy złożyliście mi życzenia, jesteście świetni ^^. Oraz tym , którzy sie natrudzili (ci z oe) i anrysowali mi rozne fajne rzeczy. Szczególnie dla Meg , mojej najukochańszej któa zrobila az dla mne dwa pikczery, a to naprawde tak piekne… Jeden wam nawet wkleje :D Specjalnie na moej życzenie Megan ponizyla sie do mojego poziomu i anrysowala Sanjego dobierajacego sie do mojego kochanego zorusia XD JEszcze bardziej kcoham pana zielonowlosego po tym obrazku :) Ciebie etz meg kcoham. Bardzo, ale to bardzo bardzo :*******

vn vcnfgx

Wednesday
  November 3, 2004

:3
Ah, ileż to się wydarzyło. byłam na urodzinkach MAcka, na melanżu kasi (bo innaczej chyba tego ise nie da nazac :)) ) i za tydizen wyprawiam swoje urodzinki. Nie wiem jakim cudem, udało mi się namówic rodizcow , by w trakcie naszej imrpeski znikneli sobie na pare godzinek, normlanie nie moge w to uwierzyc (cos takiego i moi rodzice…?! Kto ich podmienił?!). Dzisiaj mam ogolnie zjebany dzień. Mimo iż zaczełam szczesliwie, piątką z biologi, potem było juz tylko gorzej. Jestem jakies dziecko nieszczescia chyba… Na chemii pani S. powiedziala nam ze nie jedziemy na wycieczke (do Grotnik, piatek-niedziela w tym tygodniu) poniewaz dzwonił KoszB i kazał ją odwołać. Ja siena to nie zgadzam. Musimy jechac na tą wycieczkę. Musimy… KoszB ma w sobote pogrzeb teścia, ale rpzeciez i tak w sobote mial zniknac na pare godzin, nie? wiec co to za roznica. Zalatwilismy sobie jakby co naucyzcieli z ktorymi moglibysmy jechac. Mam nadzieje ze sie uda bo niemam zamiaru siedziec na 4-rech polskich. Koszmar. Żeby bylo jeszcze weselej, dostalam 1 z polskiego mimo iż jednak moglam wyciagnac na tą 2 (namiętnie wstawiala jedynki i pytala kogo tylko sie da). Zaraz potym miala nas pytac F. z histori, ale „nie moglismy jej znaleść” :P. Odpowiadmay w piatek. I to jeszcze nie koneic mojej wesolej opowiastki. W pelni szczescia, z nadzieją, że wreszcie zakoncze dzisiejsze męki, poszlam na kółko plastyczne. Gdzie później okazalo sie, że nie bedzie zajęć dzisiaj bo Pani Makówce mama umarła no i pogrzeb chyba jest. Boże. Lepiej sie do mnie nie zbliżajcie bo jeszcze wam rodzina powymiera. Boze… jeszcze musze sie ouczyc matmy i niemieckiego… konam…
P.S w małej przerwie zrobilam nowy szablon, by dać bardziej „mroczny”, „haloweenowy” klimat :P