Depresja

Wednesday
  January 4, 2006


Pierdole wszystko.
Ja, naprawde, miałam postanowienia noworoczne.
Chciałam bardzo je spełnić.
Kiedy wreszcie uwierzyłam w siebie, w ten cały pieprzony optymizm
wszystko sie rozleciało. Znowu poleciały mi łzy.
Nie wytrzymuje juz. Juz nic nie potrafie robic.
Do niczego sie nie nadaje.
Czemu taka jestem?! Czy musialam być tą cholerna wpadka?!

vnv

Thurstday
  December 23, 2005

Święta
Nienawidze świąt. Ale ta wigilia klasowa była najleprzą w moim życiu.

12copy1hc.jpg

bvm

Thurstday
  December 15, 2005

Sick
Choroba mnie odwiedziła. Zamieszkała w moim żełądku, ale dzis zaczeła także przemieszczać się do głowy. Dziś w nocy miałam potworny krwotok. Około 3 uciekłam ze snu wprost do toalety w celu zwrotnym, i uderzyłam nosem o drzwi. Dobrze ze sie nie złamał. Jak dobiegłam do toalety żełądek zmienił zdanie, a za to moja twarz, koszula i rece wyglądały, jakbym była jakąś postacią z horroru typu „Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną”…
Jakoś żyje ale czuje sie potwornie. Jutro klasowka.
Matka dzisiaj zauważyła ręce, na szczęscie juz sie w miare zagoiły i bylo widac tylko pojedyncze kreski.

„Co masz takie ręce podrapane?”
„Kot mnie podrapał.”
„Głupia jestes, chora jesteś, masz go niebrać!”

Chora. Chora psychicznie prędzej. Wszędzie ślady po mechanicznym kocie, nawet w umyśle.

Wiem, pojebało mnie.
Drugi dzień siedze w domu. Smutno mi. Cholernie. Ta szkoła stała sie dla mnie czymś więcej, albo przynajmniej ludzie, którzy są w niej…

hi

Thurstday
  December 8, 2005

..
Niewidze żadnego sensu. Naprawde coś mnie zżera od wewnątrz. Siedzi we mnie jakis potwor „i chce mnie zjesc”…
Robi wszystko, pochłania resztki rozumu i świadomości, robi wszystko aby zapanować nad moim ciałem, żeby potem dopełniać to wszystko bólem i cierpieniem…
W środku mam mętlik, wszystko poplątane, zlepione w jeden śmieć…

Chętnie pozbyłabym się go, ale to coś we mnie, nie chce mi na to pozwolić i dalej tnie…

…rani moje ciało, rani moją dusze. Nie potrafie od tego uciec.

Nie, nie pójde do psychologa.

gff

Friday
  December 2, 2005


Wydawało się, że zaczyna być tak pięknie. Wszystko sie rozpada, wszystko ginie pod czyimiś butami…
Daruje sobie. Wszystko, co dawało mi taką siłę, choć także i smutek, postanawiam zostawić, do tego nie wracać. Porzucić gdzies w lesie, i wybyć jak najdalej od niego…

Znowu sie poryczałam….