hjgj

Saturday
  November 18, 2006

M a n e w r y . s z c z ę ś c i a.
Łapie mnie zimowa deprecha. Powoli coraz bardziej mi sie nic nie chce. Z każdą sekundą odrzucam kolejne pragnienie. Z każdym słowem się zatracam sama w sobie.

Czemu?

Niewiem.

Źle mi. Jakoś tak dziwnie. Niema powodu, aby bylo mi źle. Ale jest.

Głupia.

Coraz częściej zerkam na moj upominek z francji, od rodziców, w którym skupione jest całe zło, resztki kropli mojej niesłusznie zmarnowanej krwi. Coś mnie do niego ciągnie. Ale nie chce. Źle mi ale nie zrobie nic, obiecałam.

znowu nic nie jem

frte

Thurstday
  November 16, 2006

S m t h i n g.
W sumie niewiem co się teraz dzieje. Długo nie pisałam. Bardzo długo. Moja oś życia powoli wychodzi na prostą, z pewnymi spadami, ale także wzlotami.

Żyje teraz w świecie gdzie nie ma mnie. Nie ma. Teraz jesteśmy tylko my. Gdybym była sama…nie, nie byłabym…by mnie zwyczajnie nie było. Nie potrafię egzystować sama. Mój mały świat skulił się w dwóch osobach. Nie widze siebie. Widze nas.

Ciemno za oknem. Ale ta ciemność jest nasycona wszystkimi kolorami, najsilniej jak tylko może być. Czasem w nie wątpie, czasem wydają mi się złudzeniem… ale żyje nimi ciągle. Bez nich nic by nie było. Zupełnie nic.

W sumie niewiem po co to pisze, jakieś to chaotyczne, dziwne, nie na miejscu.

Ale co tam.
Żyć nie umierać (przynajmniej na razie).