dsdsa

Wednesday
  December 27, 2006

C y n a m o n

Wigilia, czas pierdolenia i kłamstw. To co zwykle. Wszystko mi się psuje. T. wyjechał, dzięki bogu wraca juz jutro, bo bym chyba nie wytrzymala, ale i tak najprędzej zobaczymy się pojutrze. Tak cholernie tęsknie.
Tak cholernie mam wszystkiego dość.
Tak cholernie nienawidze wszystkiego.
Nie potrafie już się powstrzymać, nie potrafie przegonic zła. Ciagle we mnie siedzi, a jak juz sobie chce pojsc, to ja sie do niego dosiadam…
Niepotrafie dobrze funkcjonować.

Dziś wymiotowałam. Pierwszy raz od dawna. Ale czuje sie lepiej. Gorzej, jak przypomne sobie co i ile zjadlam…

Zdecydowalam, mam dość pierdolonych ludzi bez szacunku i wszelakich nietolerancji, oddam się T. w pełni. Nie chce być po raz kolejny zaciagana sila do kibla z tekstem „no ale ile mozna byc dziewica!?”. Nie chce oddac tego jakiemus frajerowi, poprzez przymus. Nie chce powodów typu „za stara jestes by byc dziewica”.

Koniec. Pierdole wszystko.


Gdybys mogła moja miła
Jeszcze raz mnie pozszywać
Rozpadłem się na dziesięć tysięcy kawałków
Ty zszyj mnie a ja ciebie
Nie mam dzisiaj nic dla Ciebie
Nie mam nic prócz Ciebie

Mięły burze wichry i wiatry
Wykoleił się nasz wiersz
Łzy się polały na krwawe posadzki
Chyba przysnił mi się sen

Gdybys mogła moja pani
Swój cynamon w sercu spalić
Pikantne sa mysli
Grzaska jest ziemia pod nogami
Gdybys mogła maja pani
Naładować swój karabin
Lepkie mam nawyki
Kosmate mysli sa nad nami

Minęły burze…

Czuję jak rosna Ci kosci
Wszystkich nieprzyzwoitosci
I foliowych pocałunków
Pocałunków moc cała długa noc
I spojrzenie bez litosci
Dusza błaka się w zazdrosci
Czas nadgryza nasze ciało
Sprawdza naszš wytrzymałosć

Mam cynamon na powiekach
Pod paznokciem i na plecach mam

jhkhjk

Friday
  December 15, 2006

N i e . b ó j . s i ę . n i e . u c i e k a j . p r z e d . s n e m

Ma ktoś wolny kąt gdzies, do wynajęcia?

Jestem przez was przytłoczony, genetycznie obciążony
Czuję wielką słabość w sobie, dla nich jestem nikt
Czuję się jak ktoś przegrany, w tłumie ludzi niewidzialny
Chyba jestem niepotrzebny, jest mnie coraz mniej

Zawsze sobie golę głowę, nie kupuję tylko biorę
Nie potrafię robić nic, tylko rzeczy złe
Nienawidzę bycia miłym, bo uwielbiam budzić niechęć
Tak zostałem wychowany, a w zasadzie nie
Co mam zrobić, co teraz zrobić, powiedz mi
Co mam zrobić dziś
Powiedz jak, co mam zrobić
Spróbuj naprawić chociaż coś
Chociaż teraz pomóż mi

Przecież szedłem za przykładem jaki zawsze mi dawałeśTym jedynym i najlepszym – teraz wiem, że nie
Chciałbym stać się tak jak oni – wszyscy młodzi, piękni, zdolni
Chociaż raz chciałbym spróbować – chyba nie da sięCo mam zrobić, co teraz zrobić, powiedz mi
Co mam zrobić dziś
Powiedz jak, co mam zrobić
Spróbuj naprawić chociaż coś
Chociaż teraz pomóż mi