.

Ten moment kiedy serce próbuje wyskoczyć ci z klatki piersiowej i nie potrafisz funkcjonowac, bo coś na co tyle czekałeś, o co tyle walczyłeś, i na co tyle pracowałeś nagle … no wlasnie.

Nic nie wiesz. Ale nagle zostajesz odcięty. Odepchnięty i zawieszony.

Nie możesz spać, nie możesz myśleć normalnie. Twoją głowe naparza tysiąc katastroficznych mysli na raz, nie potrafisz okiełznać żadnego zachowania, bo nie masz pojęcia co się właśnie dzieje. Po prostu nagle został postawiony przed tobą mur, tak gruby i tak przytłaczający. Nic nie możesz zrobić. Szukasz mieszkania, planujesz jak będzie cudownie, i trach. Blokada. Bez powodu. Nagle czujesz ze wszystko się wali, i nie potrafisz powstrzymać się od ataków histerii. Nie wiesz co się dzieje tak naprawdę. Nic niewiesz. Ale wszystko sie wali. Czujesz jakby ktoś odrabał ci noge i jakbyś właśnie wykrwawiał się powoli, w konwulsjach.

Nic niewiesz. Zero. Zawieszenie. A wielki mur przygniata cie z każdą chwilą coraz bardziej.