.

Jak się teraz zastanawiałam, to całe życie byłam wyjątkowo głupia.
Bo wierzyłam w ludzi….

Dla wszystkich jestem niczym wiecej jak tylko „ex”.

Ex przyjaciel Ex dziewczyna Ex znajoma

Ilu przyjaciol mialam z ktorymi rozmawiałam dzień w dzień, często pomagajac im, słuchajac ich, ich miłosnych i osobistych rosterek? Ile z tych osób nadal ze mną rozmawia? Żadna.
Ile związków miałam? takich naprawde? Pierwszy związek zakończyłam bo dowiedziałam się ze mój chłopak się do mnie nie przyznaje. Nawet na mnie wrzucał, by trzymać status społeczny. Oczywiście po paru latach znalazłam go na fejsie, czy widzialam go na mieście i chciałam odnowić znajomość, ale oczywiscie uslyszalam stanowcze nie bo ponoć bardzo go zraniłam tym że go rzuciłam…

Drugi zwiazek, znowu z braku laku (bo slyszalam ze podobala mu sie inna ale stwierdził że niema szans) zostałam wybrana ja. Dawałam pieniądze by mógł do mnie dzwonić, pisać. W efekcie na tej samej imprezie, leżąc obok mnie zaczął się zabawiać z moją wtedy najelprzą przyjaciółką. A był odemnie starszy. Oczywiście znowu, ja bardzo go zraniłam…

Aż w końcu to. Najlepszy przyjaciel, z ktorym nawet nie chciałam sie spotykać, doradzałam mu w sprawach sercowych, pomagałąm wyrwac dziewczyny i mowilam co i jak najlepiej robić. Nawet zaaranżowałąm randę i przekonalam moją koleżankę, niestety randka okazała się fiaskiem. Z braku laku zostałam ja. Po drodze były różne niuanse, ciagle czułam że jestem tą z braku laku, przy kazdej mozliwej okazji widzialam jak patrzy na inne, starałam się nic nie mowic ale bolało mnie to bardzo w srodku. Aczkowliek dotej pory mam obraz w glowie co się działo na imprezach na których mnie nie było, a na których wiem ze przymilały sie do niego inne. No i raz była sytuacja. Ale tamta go nie chciała, więc z braku laku wrócił do mnie…i były plany były marzenia były obiecanki. I trafiła się kolejna. Tylko ta się zaangażowała, mimo iż w życiu go na oczy nie widziała. I wszystkie plany, wszystkie obietnice chuj strzelił. Bo ja zawsze byłąm tylko tą awaryjną, by nakarmić, zapewnić dach nad głową, „oddać się”. A gdy tylko natrafiła się okazja to ego urosło i chuj wszystko strzelił. No i był u niej, pewnie zaliczył wszystkie bazy co trzeba. A w efekcie i tak, jak poprzedni, mówi jaka to ja zła byłam i jak to ja wiele mu złego zrobiłam. I co? z czym zostałąm?

Z dziurą. W głowie. W sercu.

Wiem ze nie jestem juz zdolna do miłości, czuje sie jak absolutna szmata. W którąś ktoś się wysmarkał. Absolutnie, jestem absolutnie niczym. Całe życie traktowana jak śmieć. Daje z siebie wszystko, zabierane jest mi wszystko a na dokładke, jeszcze usłysze ze wszystko co sie wydarzylo. cale cierpienie przez ktore przechodze, to wszystko moja wina. Naprawdę, niemam już absolutnie żadnej siły. Niech ktoś to zakończy, bo ja to zakończę….

Ja tylko chciałam czuć się dobrze… być szczęśliwa.. a całe życie jestem tylko wykorzystywana, ciorana po największych wertepach, moje serce ciagle jest lamane, a jedyne co jeszcze uslysze na to, to tylko to, ze to wszystko moja wina…

niemam już siły…
jestem tylko pierdoloną ex…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>